25 marca 2015



„O Jasiu i Małgosi – czyli o dzieciach mordercach i złodziejach,
złych rodzicach i biednej staruszce”

Wszyscy znają bajkę o Jasiu i Małgosi. Ich ojciec drwal, oraz macocha z powodu wielkiego głodu porzucili dzieci w lesie. Wymyślili, że zrobią tak, bo wtedy im będzie łatwiej przeżyć. Mówiąc delikatnie bardzo nieładne i egoistyczne zachowanie rodziców. Jak pomyśleli, tak zrobili. Gdy dzieci zostały same w lesie, błądziły wśród drzew trzy dni zanim znalazły domek samotnej staruszki. Okazało się, że dom zbudowany jest z chleba, ciastek, pierników i cukru. Dzieci od razu rzuciły się na niego i zaczęły go zjadać. To jeszcze można im wybaczyć bo pewno były głodne.
Bracia Grimm piszą, że wtedy z domu wyszła staruszka, która okazała się wiedźmą i zwabiła dzieci do środka żeby je zjeść.
Wyobraźmy sobie, że nasz dom ktoś zaczyna dewastować, niszczyć. Jak reagujemy? Krzykiem, przekleństwami, pewno w ruch poszłyby ręce czy przedmioty znajdujące się ich zasięgu. A jak reaguje ona? Otóż ta biedna staruszka nie krzyczy, nie bije, nie przegania tylko zaprasza dzieci do środka i daje im jeść. Wzór godny do naśladowania.
Pewno w trakcie rozmowy staruszka dowiedziała się jaki los spotkał Jasia i Małgosię i pozwoliła ich zostać w jej domy. Wszyscy mówią, że ich więziła. A co miała zrobić? Nakarmić i wyrzucić do lasu pełnego niebezpieczeństw? Zlitowała się nad nimi, oddała im kawałek własnego domu, karmiła i to wszystko bez interesownie. Z miłości.
Dalej czytamy, że Małgosia musiała usługiwać staruszce (nazywanej już oficjalnie wiedźmą). No chyba jakaś pomoc, ze strony dziewczynki należała się schorowanej babci. W końcu za dach nad głową i pełen talerz ciepłej strawy dzieci powinny w jakiś sposób się jej odwdzięczyć. Nie ma w tym nic złego, że Małgosia nakrywała do stołu, zmywała, sprzątała. Pewno wykonywała to szybciej i sprawniej niż staruszka.
Jasiu ponoć siedział zamknięty w jakiejś klatce czy stajence, dostawał tłuste, dobre jedzenie żeby szybko utył i można go było zjeść. Musiał wystawiać palec, żeby „wiedźma” mogła sprawdzić czy już dostatecznie utył. Od razu widać tu nieścisłości i pomówienia. Nie mówię, że nie siedział w klatce. Ale skoro w niej przebywał, to widocznie był jakiś powód. Może stwarzał jakieś zagrożenie dla staruszki, Małgosi i co najważniejsze, dla samego siebie! Jakaś choroba psychiczna, nadmierna pobudliwość? Dlatego trzymanie go w klatce było dla dobra staruszki, Małgosi i co należy podkreślić, dla dobra samego Jasia.
Skoro staruszka dawała mu same najlepsze rzeczy, dlaczego mówimy, że chciała go utuczyć i zjeść? Ona po prostu dbała o niego. Nie chciała, żeby mu czegoś brakowało. A palec? Sprawdzała, czy nie schudł, bo martwiła się o niego.
Ktoś zapyta dlaczego Małgosia w takim razie dostawała tylko skorupki po rakach? To też wynikało z troski. Przecież wiadomo, że każda kobieta dba o linię. Staruszka chciała, żeby Małgosia wyrosła na piękną kobietę i nie pozwoliła jej się obżerać już od najmłodszych lat.
Z jaką troską i poświęceniem staruszka pokazywała Małgosi jak wykonywać każdą czynność. Gdy pewnego dnia chciała upiec chleb poprosiła dziewczynkę, żeby zobaczyła czy jest już dostatecznie rozgrzany piec. Wtedy Małgosia ubzdurała sobie że kobieta, ta schorowana kobieta, która przyjęła ich pod swój dach, chce ją upiec w piecu. Małgosia powiedziała, że nie wie jak ma to sprawdzić. I wtedy staruszka ze wspomnianym już poświęceniem pokazała jej jak należy sprawdzić czy piec jest już dostatecznie nagrzany. A na pewno, jako starszej osobie nie poszło jej to łatwo. Ale czego nie robi się dla kochanego dziecka. A to kochane dziecko wepchnęło ją do pieca i zamknęło drzwiczki!
Mamy tu do czynienia z perfidnym morderstwem, bo za takie należy uważać spalenie żywcem starszej osoby. Potem Małgosia wypuszcza brata i… trzymając się za ręce tańczą radonie i cieszą się! Co kryje się w mózgach takich młodych osób i co z nich wyrośnie? Strach pomyśleć!
Ostatnią czynnością jest przeszukanie domu i zrabowanie kosztowności, które nieszczęsna staruszka odkładała pewno przez całe życie.
Gdy dzieci ze zrabowanymi kosztownościami docierają w końcu do domu ojca, okazuje się, że macocha już nie żyje (w tym jednym przypadku autorzy „oddali sprawiedliwość” i uśmiercili złego rodzica). A cała bajka kończy się stwierdzeniem „i odtąd żyli razem w radości”. Razem w radości młodociani przestępcy (mordercy i złodzieje) i wyrodny ojciec.
A staruszka straciła życie, reputację, nie wspominając już o kosztownościach, za swoją miłość do dzieci.

24 marca 2015


Nasz czwarty tomik "Pory Roku W Polskim Haiku"

Wydawnictwo Kontekst

Wydanie pierwsze
Rok wydania 2015
Oprawa miękka
Objętość 106 stron
Format 120 x 200 mm
Kategoria poezja
25 Autorów






"Kandydatki na żonę" w wykonaniu Młodzieżowej Grupy Teatralnej z Giedlarowa

 22 marca 2015 r. Grupa młodzieżowa Teatralna z Giedlarowej przedstawiła inscenizację teatralną „Oj, co to się porobiło” wg tekstu Andrzeja Dembończyka „KANDYDATKI NA ŻONĘ”. Widowisko miało miejsce w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury. Reżyserem widowiska jest Małgorzata Kula . Scenografia – Krzysztof Pęcak. Tomasz Kwieciński - światła, nagłośnienie. Dziękujemy Pani Danucie Danak i Helenie Kosior za przygotowanie kostiumów.

Wystąpili:
Wiktor –Konrad Sarzyński
Zenon – Michał Rup
Zofia – Agata Mach
Róża – Monika Krasoń
Anna – Karolina Kosior
Barbara – Kinga Kula
Celina – Magda Śliwa
Zyta – Ewa Burek
Wojciech – Bartek Klocek
Jakub – Mateusz Wylaź


Kameralny Teatr Małych Form "KaTeMaFor" i ich wersja "Kandydatek na żonę"



23 marca 2015

To jeszcze zdjęcia z "Kandydatek..." Grupa The M.A.S.K. z Bielska Podlaskiego


Trochę skrócona wersja "Kandydatek na żonę" 
wystawiona przez Gimnazjum nr 2 we Wschowie.


21 marca 2015

I po spektaklu. Dni Teatru 2015 Tarnobrzeg. 
Grupa "Szesnasta 37"

19 marca 2015

"Kandydatki na żonę" w Zespole Szkół Gastronomiczn0 - Hotelarskich w Gdańsku


 i

16 marca 2015

Fragmenty spektaklu "Żubry". 
Teatr "U Mazura". 
Miejsce - Kwileckie Centrum Kultury i Edukacji

13 marca 2015

XII Spotkania Teatralne Zwierciadła 2015 - Lublin
Grupa Kawusia z moim scenariuszem "Szarlotka z herbatą" - trzecie miejsce - ocena jury
i pierwsze miejsce - ocena publiczności.
Recenzja str. 6, 11, 12 --> http://issuu.com/zamoyxpress/docs/zwierciadla_2015_1

9 marca 2015

W Praszce (opolskie) szukali aktorki do zagrania w "Kandydatkach..."
 
o g ł o s z e n i e.
Twój Teatr. Teatr Dorosłych z Praszki poszukuje aktorki - amatorki - pani co najmniej pełnoletniej, o wyglądzie przeciętnym lub pięknym - najważniejsze: chętnej do dołączenia do przygotowań do realizacji przedstawienia: "Kandydatki na żonę". Wśród wymagań: zgoda rodziny, możliwość stawiania się na poniedziałkowe próby, godz. 18.-20., poczucie humoru i wewnętrznej radości. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt: tel. 34 359 11 04, e mail: biuro@mgokis.praszka.pl, lub bezpośrednio na próbę w poniedziałek o godz. 18. 


 Młodzieżowy Teatr Amatorski, grupa "szesnasta 37"
Tarnobrzeski Dom Kultury
"KANDYDATKI NA ŻONĘ"
scenariusz: Andrzej Dembończyk
reżyseria: Sylwester Łysiak

występują: Anna Wójcik, Joanna Trznadel, Agnieszka Rodzeń, Patrycja Furtak,
Martyna Zając, Alicja Bielat, Agnieszka Witkowska, Stanisław Zych, Rafał Bernyś.
Spektakl w humorystyczny sposób ukazuje współczesne relacje damsko-męskie. Zobaczymy zabiegi rodziny związane z próbami znalezienia żony dla zatwardziałego kawalera. Na scenie pojawią się kandydatki na żonę ze zróżnicowanymi charakterami, które postanowiły uwieść i doprowadzić do ołtarza głównego bohatera.

spektakl: 20 marca 2015 r., godz. 17.00

4 marca 2015

Prawie dokładnie po roku (+ jeden dzień) powracam do Daily Haiga.
Rysunek Renia Olszówka.


słoneczny dzień -
na brzegu rzeki
sukienki

2 marca 2015

"Kandydatki na żonę". Tym razem zagrane przez Uniwersytet Trzeciego Wieku

Tuż przed świętem zakochanych grupa teatralna Ośrodka Kultury w Niemodlinie i Uniwersytetu Trzeciego Wieku zaprezentowała przedstawienie „Kandydatki na żonę”. Jest to zabawna historia starszego kawalera, którego rodzina pragnie wyswatać z wybranymi przez siebie pannami. Perypetie głównego bohatera przeplatane były piosenkami lat dwudziestolecia międzywojennego w wykonaniu sceny muzycznej Ośrodka Kultury.
KANDYDATKI NA ŻONĘ autor Andrzej Dembończyk

26 lutego 2015



nocna burza - 
pojawia się i znika
drzewo za oknem

25 lutego 2015

śnieżny dzień - 
w radiu zapowiadają jutro
śnieżny dzień
po wichurze - 
między stołem a łóżkiem
śnieg

23 lutego 2015

Debiut sceniczny teatru "U Mazura" - Centrum Kultury i Edukacji w Kwilczu
Na pierwszy ogień moje Żubry :) 
Na razie próba

Tak od 2 min i 20 sek.

16 lutego 2015

"Kandydatki na żonę" tym razem w Bielsku 
 Kameralny Teatr Małych Form "KaTeMaFor"

08 lutego 2014 r. o godzinie 15.55 serdecznie zapraszamy na
Benefis Józefa Argasińskiego
do Klubu Nauczyciela, przy ul.Wzgórze 11.
Benefis uświetni przedstawienie Andrzeja Dembończyka pt."Kandydatki na żonę"

--> Link

12 lutego 2015



Krótkie opowiadanie o samotności: „Walentynki”

            Walentynki. Jest ciepło. Jak na te porę roku, nawet bardzo ciepło. Resztki śniegu leżą tylko w zacienionych miejscach topniejąc powoli. Zima szybko się skończyła, choć nie brakuje takich, co twierdzą, że jeszcze sypnie porządnie śniegiem.
            Niosę duży bukiet czerwonych róż. 20 czerwonych róż. To nic że parzysta ilość. Tyle róż ile lat. Ludzie uśmiechają się i oglądają gdy ich mijam. Każdy dzisiaj jest uśmiechnięty i radosny. W końcu to dzień zakochanych. Słyszę za sobą różne wypowiedzi  „Ale piękny bukiet”, „Wow”, „Ten to musi być zakochany”, choć nie brakuje i typu „Tyle pieniędzy na zielsko”.
            Nie odpowiadam nikomu, nie uśmiecham się do nikogo. Idę powoli wdychając zimowo-wiosenne powietrze. Na tle błękitnego nieba fruwa coraz więcej ptaków. Wiosna idzie, nie ma dwóch zdań.
            Skręcam w boczną ulicę i przechodzę przez cmentarną bramę. Tu już nie ma nikogo. Kto przychodzi w Walentynki na cmentarz? Chociaż….
            Idę 40 kroków prosto, skręcam w lewo; trzeci grób w trzecim rzędzie. Jestem. Wkładam róże do wazonu, ledwo się mieszczą. Nie ma wody. No tak, wcześniej o tym nie pomyślałem. Zbieram trochę śniegu i wrzucam do wazonu. Pewno jutro wszystkie róże będą już zmarznięte ale co tam.
            Kucam przed Twoim grobem, opierając plecy o nagrobek, który jest za mną. Wpatruję się na wyryte w granicie litery. W myślach składam je powoli – imię… nazwisko… data urodzenia, śmierci. Jest cicho i spokojnie.
            Minął dokładnie rok od Twojej śmierci. Przez cały czas noszę przy sobie małe pudełko z zaręczynowym pierścionkiem, z błękitnym oczkiem, błękitnym, jak dzisiejsze niebo. Zastanawiałem się wtedy dlaczego nie przychodzisz. Co się stało? Ale dzisiaj już wiem, jeżeli pijany kierowca terenowego BMW wjedzie z prędkością 120 km/h w bok – ten bok od strony kierowcy – małego Polo, to kierowca małego Polo już nigdzie nie pojedzie.
            Nigdy nie wyjmowałem pierścionka z pudełka. Czasami tylko je otwieram, patrzę na niego i zamykam je, Tak jak teraz.
            Zaczyna padać drobny, puszysty śnieg. „Wesołych Walentynek Kochanie”.


26 stycznia 2015



śnieżny dzień - 
liczę renifery
na jej czapce

19 stycznia 2015

Jeszcze o teatrze TALIA 

- „Talia” powstała za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - mówi Anna Gołębiewska. - Najpierw było przedstawienie na potrzeby finału, a potem postanowiliśmy założyć teatr. W tym roku obchodziliśmy mały jubileusz, bo zorganizowaliśmy już piętnasty finał. W międzyczasie powstała „Talijka” dla młodszych uczniów oraz „Talia - Absolwenci”. W tej chwili tworzymy sporą teatralną rodzinę. Najstarsi absolwenci już pracują, a jeszcze dają się namówić na udział w przedstawieniach.
W tym roku „Talia” wystawiła „Pchłę Szachrajkę”, a „Talia - Absolwenci” - „Kandydatki na żonę”. Tę drugą sztukę napisał Andrzej Dembończyk, współczesny twórca. To humorystyczna opowieść o trudnościach, jakich może dostarczyć poszukiwanie żony. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku spektakl „Pif - paf! Jesteś trup” przyniósł Chrostowskim absolwentom pierwszą nagrodę na 41. Rypińskiej Wiośnie Teatralnej.
- Dzięki obcowaniu z teatrem zachowujemy naturalną wrażliwość i inaczej patrzymy na świat - dodaje Anna Gołębiewska. - Czas spędzony na próbach nigdy nie jest stracony. Warto bawić się w teatr.

Dziennik Toruński

14 stycznia 2015

 "Kandydatki na żonę" na XXIII Finale WOŚP w Chrostkowie


..."Tegorocznemu Finałowi towarzyszyły rytmy reggae.  Program spotkania był bardzo bogaty i różnorodny.  Jako pierwsze wystąpiły przedszkolaki.  Gościliśmy także  2 świetne zespoły: RIDE DA RIDDIM - reprezentujący szkołę tańca  Judyta Witkowska Dance Studio z  Włocławka oraz zespół Mordercy P z Bydgoszczy. Nie mogło zabraknąć również sztuk teatralnych. W tym roku zespół „Talia” zaprezentował „Pchłę Szachrajkę” na podstawie wiersza Jana Brzechwy, a zespół „Talia – Absolwenci” – „Kandydatki na żonę” Andrzeja Dembończyka.  Tradycyjnie uroczystość zakończył chór szkolny. Po programie artystycznym odbył się mecz piłki siatkowej uczniowie kontra rodzice. Zagrały drużyny żeńskie i męskie. W tym roku po raz pierwszy  zawodnicy walczyli o Puchar Przechodni Dyrektora Szkoły, który na cały rok powędrował w ręce zwycięskich drużyn. W czasie tegorocznego Finału zarówno córki jak i synowie pokonali swoich rodziców. Puchary pozostaną więc w szkole do kolejnego Finału WOŚP"...

http://www.zschrostkowo.pl/
Stare haiku znalezione w internecie w rumuńskiej wersji

wschód słońca –
na starej śliwie 
pierwsze liście

răsărit –
în bătrânul prun
primele frunze
 (tł. na rumuński: Eduard Tară)

9 stycznia 2015

Pająki :)





1, 2) Tygrzyk paskowany (samica)
3) Lejkowiec
4) Kwietnik
5) Małe pajączki
6) Pająk z rodziny ukośnikowatych albo ślizgunwatych
7) Nasosznik trząś


8 stycznia 2015

Stare, krótkie i takie sobie.

"OBÓZ PIŁKARSKI"

Ostatnie dni marca. W górach śnieg jeszcze leży na dobre ale w powietrzu daje się już wyczuć wiosnę. Słoneczne dni i ciepły wiatr zapowiadają rychłe jej przyjście.
Grupa siedemnastu chłopców w wieku 14-15 lat pokonywała truchtem wzniesienia. To młodzi piłkarze z małego klubu piłkarskiego. W tym sezonie klub pozyskał nowego sponsora - lokalnego businessmana. Dzięki niemu seniorzy i starsi juniorzy mogli pojechać na obóz przygotowujący ich do nowego sezonu do Czech. Młodzi juniorzy musieli się zadowolić wyjazdem w Polskie góry. Za grupą chłopców biegło, nieco ociężale czterech mężczyzn. Dwóch trenerów, będących zarazem opiekunami grupy, lekarz i masażysta.
Dobiegał końca ich tygodniowy pobyt w górach. Pensjonat w którym spali nie był najbardziej luksusowy, można powiedzieć, że nawet nie na średnim poziomie. Jedzenia też nie można wychwalać, ale jako to mówi trener: "chłopcy pooddychają świeżym powietrzem, pobiegają po pagórkach, w śniegu, zmęczą mięśnie, zahartują się i o to chodzi". Zresztą, dla wielu z nich był to pierwszy wyjazd z ich małej miejscowości.
Prawie dla wszystkich marzenia o piłkarskiej karierze, kończyły się na seniorskiej drużynie z ich małego miasteczka. Wyjątek stanowił Marcin Milski. Ponoć, jak mówi prezes, interesują się nim w Górniku Zabrze. Nawet z racji jego umiejętności, chciano go początkowo wysłać do Czech, razem ze starszymi juniorami. Ale ostatecznie stwierdzono, że pojedzie ze swoją grupą wiekową w polskie góry.
Marcin marzył o grze w polskiej Ekstraklasie, a szczytem marzeń była gra w angielskiej Premiership . Tak jak jego wzór piłkarski Allan Shearer chciał grać w Newcastle United. Wszyscy śmiali się z jego planów gry w Ekstraklasie, nie mówiąc już o grze w lidze angielskiej czy w reprezentacji.
Trening zawsze kończył się krótkim meczem. Za boisko służyła część polany, odśnieżona pierwszego dnia (w ramach treningu). Na szczęście śnieg już więcej nie padał, chłopcy nie musieli więc odśnieżać „boiska”. Z trzech stron polanę otaczał las, a z czwartej krzaki i gęste zarośla, za którymi biegła ścieżka, którą wszyscy wbiegali co dziennie, by trenować na polanie.
Właśnie w te krzaki poleciała piłka kopnięta przez jednego z chłopców.
- Milski! masz najbliżej do piłki – wrzasnął trener – biegnij po nią! Jeszcze nie jesteś gwiazdą w Premiership, nikt ci jej nie przyniesie. Szybko, raz, dwa!
Milski zniknął w krzakach.
- Nie siedź na śniegu – krzyczał trener do jednego z chłopaków – minuty nie możecie stać spokojnie! Jak się komuś nudzi to niech biegnie za Marcinem szukać piłki. Ja wam… - nie dokończył. Od strony krzaków najpierw rozległ się krzyk Marcina, a później jakiś przeraźliwy ryk, który powtórzył się trzy razy. Nikt się nie odezwał, nikt się nie ruszył. Pierwszy „obudził się” drugi trener i zaczął biec w kierunku krzaków. Za nim, po chwili, pędziła co sił w nogach cała reszta.
Pierwsi, którzy przybyli na miejsce, zdążyli zauważyć odbiegającego niedźwiedzia, mruczącego jeszcze i odwracając głowę w ich kierunku. Na śniegu, między krzakami leżał Marcin. Z rozdartej szyi wylewała się krew. Obok leżała piłka. Żył jeszcze. Patrzył na wszystkich przerażonymi oczami. Chyba sam nie wiedział co się stało. Zgon nastąpił po kilku minutach.

W czasie śledztwa, jakiś specjalista stwierdził, że chłopak i niedźwiedź musieli wpaść na siebie (najprawdopodobniej, gdy Marcin podnosił piłkę). Wystraszony niedźwiedź zamachnął łapą tak nieszczęśliwie, że trafił Marcina w szyję. Po czym uciekł do lasu.
Tydzień po tym wydarzeniu przyszedł faks z Górnika Zabrze. Ktoś chciał przyjechać, zobaczyć Marcina na treningu. Chcieli zainwestować w chłopaka. Ale Marcin był już od dwóch dni w grobie. A trener zamiast wspomnianego faksu, trzymał w ręce wezwanie do prokuratury. W końcu to on był opiekunem chłopców.

3 stycznia 2015

Już po raz piąty


21 grudnia 2014

Na stronie NeverEnding Story moja zimowa tanka w tłumaczeniu Chen-ou Liu na chiński

Chinese Translation (Traditional)

在公車站
只有她和我
這個雪夜
在她的兩腿之間
我溫暖了我的雙手

Chinese Translation (Simplified)

在公车站
只有她和我
这个雪夜
在她的两腿之间
我温暖了我的双手 

Polska wersja

tylko ona i ja
na przystanku autobusowym
śnieżny wieczór
ogrzewam dłonie
między jej udami
 
 
Angielska wersja
 
only she and I
at the bus stop
snowy evening
I warm up my hands
between her thighs

15 grudnia 2014

27 Festiwal w Czackim czyli w warszawskim liceum im Tadeusza Czackiego i mój scenariusz "Szarlotka z herbatą" zagrany przez klasę 2E





PROGRAM FESTIWALU:
Środa 03.12. - I DZIEŃ FESTIWALU
16.00 2C Romanca
17.30 3C Tron we krwi
18.40 1A Męczeństwo Piotra Ohey'a
19.50 2B Historia o Miłosiernej
21.00 3D Bal Manekinów



Czwartek 04.12. - II DZIEŃ FESTIWALU
16.00 1D Cztery pokoje
17.30 3A 8 kobiet
18.40 1C Ich czworo
19.50 3B Wesele
21.00 2E Szarlotka z hebratą



Piątek 05.12. - III DZIEŃ FESTIWALU
16.00 2A Niewiarygodna kradzież
17.30 1B Termitiera
18.40 3E SPRZEDAM OPLA
19.50 2D Szczęśliwa dolina
21.00 1E Sweet dreams



Sobota 06.12. - IV DZIEŃ FESTIWALU
14.00 Nigdy nic nie wiadomo
15.30 Fredrare humanum est - Rodzice
16.30 Harry Potter Superstar
17.30 PRZERWA TECHNICZNA
19.00 GALA
"Kandydatki na żonę" wystawione przez gimnazjum nr 2 z Kwidzynia

Teatralia 2014 XXIV. Kwidzyńskie Spotkania Teatralne. 
W ciągu czterech 24-27 listopada 2014 roku na scenie kinoteatru zaprezentowały się grupy ze szkół podstawowych, gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych całego powiatu kwidzyńskiego. 

Cytat ze strony Gimnazjum:
„Grupa Nieformalna” pod opieką p. Aliny Tyszkowskiej i p. Renaty Bielawskiej-Kapicy zaprezentowała przedstawienie „Kandydatki na żonę”.
Główny bohater komedii ma nie lada problem: poddać się woli wujostwa i ożenić z jedną z 4 wybranych przez nich kandydatek – „utalentowanych”, bogatych – czy pójść za głosem serca i połączyć z piękną, pracowitą, ale biedną służącą.

13 grudnia 2014






 Bojowniki (Betta splendens)


11 grudnia 2014

3 miejsce w IV edycji konkursu Polskie Haiku - zima 2014 - ocena Jury czyli Sławy
i 7 miejsce w głosowaniu uczestników konkursu


i jeszcze 5 miejsce w głosowaniu uczestników za haiku:

wigilijny wieczór -
na parkowej ławce
bezdomny

19 września 2014

Wyniku European Quarterly Kukai #7 - Autumn 2014, moje haiku na 9 miejscu 
(21 punktów)

warm morning - 
next to the new grave
sits an old dog

ciepły ranek -
obok nowego grobu
siedzi stary pies

13 września 2014

Jeszcze pierwsze miejsce za to samo haiku w ocenie Jury czyli Marka


Oto co Marek napisał o moim haiku (jak on to pięknie zrobił!):
Jakże enigmatyczne haiku, skłaniające do zatrzymania się i głębszego zastanowienia. Z czasem wyłaniają się różne kierunki interpretacji, przez co utwór nabiera coraz większej głębi i można odkrywać w nim wiele warstw znaczeniowych. Czy to od tygodnia babie lato wciąż zaczepione o krzyż? Dlaczego nie odleciało gdzieś w nieznane? Być może symbolizuje ono wiarę, której chcemy się trzymać, gdyż potrzebujemy w życiu pewnych wartości, poczucia bezpieczeństwa itp., dlatego czasem „zaczepiamy” o coś i kurczowo trzymamy się tego, co nadaje sens. Najbardziej prawdopodobną interpretacją może wydawać się jednak ta, iż krzyż jest postawiony w miejscu tragicznego wypadku, gdzie tydzień temu ktoś zakończył nagle życie, a nić babiego lata (dusza?) uświadamia nam, jak ulotne jest nasze życie.
Czwarte miejsce w trzecim konkursie u Jani, temat: Babie lato

tydzień po...
babie lato zaczepione
o drewniany krzyż


i jeszcze dwa inne haiku z tego samego konkursu

chłodny wieczór -
nad pustym polem fruwa
babie lato

zakochani - 
dziewczyna ściąga
babie lato z włosów

7 września 2014

Na stronie Portalu Teatru Amatorskiego jest już mój trzeci scenariusz. 
Tym razem teatr absurdu pt: Szarlotka z herbatą".
Zabawna, trochę absurdalna jednoaktówka. 

4 września 2014



„Lubię…”

Lubię jesienne wieczory
i deszcz dzwoniący o szyby.
Niebieski dym z papierosa
i zapach gorącej kawy.

Lubię grzać zimne ręce o
ciepłą filiżankę kawy.
Nieśmiały uśmiech kelnerki
cichy szept rozmów na sali.

Lubię twe włosy w nieładzie
wzrok smutny i nieobecny.
Twoją za krótką sukienkę
i twoje wysokie buty.

Lubię gdy mi opowiadasz
o dzieciach, mężu i pracy.
I łzę na bladym policzku
gdy mówisz o tym co będzie.

Lubię twój uśmiech niepewny
gdy mnie całujesz nieśmiało.
I złote liście na drodze
którą odchodzisz do domu.

15 sierpnia 2014

Dotarł dyplomik :)



8 sierpnia 2014

można przeczytać mój drugi scenariusz "Kandydatki na żonę"

"Humorystyczny scenariusz na temat wyboru żony".

5 sierpnia 2014




Gąsienice i wstężyk