12 maja 2015

Znalezione w internecie


Nasze szkolne Kółko Teatralne po dwóch miesiącach „intensywnych” przygotowań nagrało komedię zatytułowaną „Kandydatki na żony”. Przygotowania do spektaklu poprzedzone zostały castingiem, który miał wyłonić „najlepszych z najlepszych”. Po burzliwych obradach jury, obsadzono główne role. Wiktorem ( przyczyną całego „zamieszania”) został Robert Jankowski. W jego wuja Zenona wcielił się Marcin Kuligowski, zaś Michał Piątkowski wykreował zabawną postać lokaja Wojciecha. Rolę cioci Zofii otrzymała Magdalena Rozworska, Róży ( ukochanej Wiktora) Aleksandra Fabiszewska. Do grona pań dołączyły kolejno cztery kandydatki na żony: Anna – Paulina Fafińska, Barbara – Klaudia Brudnicka, Celina – Daria Korzeb i Zyta – Kinga Jędrzejewska.

Przez dwa miesiące wszyscy aktorzy uczyli się swoich ról, odgrywali poszczególne sceny, by w pełni gotowości wystawić całość 2 marca. W zamyśle Kółka Teatralnego było nagranie sztuki i odtworzenie jej szerszej widowni w szkole.

W poniedziałek 2 marca, od godziny 8.00, sala widowiskowa w Centrum Kultury i Sztuki zaczęła przeobrażać się w salon w domu Zofii i Zenona. Wszyscy bardzo zaangażowali się w przygotowania. O godzinie 11.00 wybiła godzina „zero” i zaczęło się nagranie. Zabawa była przednia, ale towarzyszyła nam także ogromna trema. Wszystko jednak się udało, nie tylko dzięki super grze aktorów, ale także dzięki TV Sierpc. Pan Mariusz Kamiński zaangażował się w pomoc przy nagraniu, a potem zmontował dla nas całość i dołączył muzykę. Pod fachowym okiem Pana Kamińskiego wszystko szło sprawnie, a my mogliśmy poczuć się jak „prawdziwi” aktorzy. Teraz tylko czekamy na recenzje naszych kolegów i koleżanek z Zespołu Szkół Nr 1.

8 maja 2015

"Kandydatki na żonę" w wykonaniu grupy teatralnej "4 Ściana" z Raciborza

W czwartek, 23 kwietnia 2015 roku na scenie MDK mogliśmy obejrzeć spektakl Grupy Teatralnej - "4 Ściana" " pt. "Kandydatki na żonę" (scen. A. Dembończyk, rez. A. Busuleanu - Jaksik). To komedia opowiadająca o losach nieco nieporadnego Wiktora, którego dwie ciotki postanowiły ożenić. Niestety - kandydatki na żonę okazywały się zawsze nie w typie młodego człowieka... link




W dniu 1.05.2015r. w Domu Katolickim odbył się spektakl teatralny 
Pt. „Kandydatki na żonę”- Andrzeja Dembończyka, 
w wykonaniu grupy teatralnej dorosłych z Domu Kultury w Rajgrodzie.


27 kwietnia 2015


Amatorska grupa teatralna Antrakt, działająca od stycznia tego roku przy Domu Kultury w Kętach, zaprasza na pełen humoru spektakl pt. „Kandydatki na żonę” według scenariusza Andrzeja Dembończyka


22 kwietnia 2015

Jeszcze raz teatr Pinokio i "Kandydatki na żonę"



17 kwietnia 2015


Teatr Pinokio i skrót "Kandydatek na żonę"


15 kwietnia 2015

Znowu ta sama miejscowość (Radzyń Podlaski), to samo miejsce (Radzyński Ośrodek Kultury - Oranżeria), tylko że inny scenariusz (Kandydatki na żonę) i... inna grupa teatralna (FENIKS). Nieźle jak na 18 tysięczne miast


I po spektaklu

Zabawny i ciekawy spektakl zgotowała nam wczoraj grupa teatralna „Feniks” działająca przy Gimnazjum nr 2 w Radzyniu Podlaskim.
Przedstawienie „Kandydatki na żonę” według scenariusza Andrzeja Dembończyka wyreżyserowała nauczycielka tej placówki, Elżbieta Żukiewicz. Sztuka była skierowana do młodzieży i dorosłych, których na sali kina „Oranżeria” nie brakowało. Zobaczyliśmy zabawną historię kawalera, którego rodzina pragnie wyswatać z wybranymi przez siebie kandydatkami, a związane z tą sytuacją perypetie przysporzyły widzom dużo śmiechu.
Na scenie wystąpili: Jakub Płecha, Michał Żukiewicz, Gabriela Warwas, Anna Czerwińska, Joanna Głodek, Ola Gątarczyk, Martyna Zielnik, Weronika Zielińska, Jakub Zając. 

tutaj zdjęcia 
i tutaj 

12 kwietnia 2015

Gminny Ośrodek Kultury w Jasienicy filia w Międzyrzeczu Górnym „Chata Międzyrzecze” - kolejna grupa teatralna - "Theatre Club" - przedstawiła "Kandydatki na żonę"





Limeryk nr 1:

W małej wsi koło Krakowa
Mieszka młoda jeszcze wdowa
Wieczorem i rano
Chce żeby ją brano
Na figle zawsze gotowa.

5 kwietnia 2015

Grupa Kawusia i "Szarlotka z herbatą'"

3 kwietnia 2015



Green Pencil Contest 

rok po pogrzebie -
wciąż w tym samym miejscu 
kapelusz dziadka

a year after the funeral -
still in the same place
grandpa's hat

un an de la ȋnmormȃntare -
rǎmasǎ ȋn același loc
pǎlǎria bunicului
tł. na rumuński: Dan Doman 

ein Jahr nach der Bestattung - 
immer an gleichter Stelle
der Hut vom Opa
tł. na niemiecki Grażyna Werner


27 marca 2015

"Kandydatki na żonę" wystawione przez Uniwersytet Trzeciego Wieku w Czarnkowie.


26 marca 2015


sie porobiloW dniu 22 marca br. Młodzieżowa Grupa Teatralna działająca przy Ośrodku Kultury w Giedlarowej przedstawiła inscenizację teatralną „Oj, co to się porobiło" wg tekstu Andrzeja Dembończyka „Kandydatki na żonę".
Wyśmienite kreacje młodych aktorów przepełnione humorem podbiły serca zgromadzonej publiczności, wśród której znaleźli się P. Adam Wylaź – Radny Rady Powiatu, P. Łukasz Płoszaj – Radny Rady Gminy, P. Wiesława Krauz - Dyrektor Gimnazjum w Giedlarowej, Ksiądz Sebastian Picur - giedlarowski katecheta. Reżyserem widowiska jest Małgorzata Kula. Scenografia – Krzysztof Pęcak.
W spektaklu wystąpili uczniowie Gimnazjum w Giedlarowej, Gimnazjum w Leżajsku, Zespołu Szkół Licealnych i Zespołu Szkół Technicznych w Leżajsku: Konrad Sarzyński, Monika Krasoń, Michał Rup, Agata Mach, Karolina Kosior , Kinga Kula, Magda Śliwa, Ewa Burek , Bartek Klocek, Mateusz Wylaź.



25 marca 2015



„O Jasiu i Małgosi – czyli o dzieciach mordercach i złodziejach,
złych rodzicach i biednej staruszce”

Wszyscy znają bajkę o Jasiu i Małgosi. Ich ojciec drwal, oraz macocha z powodu wielkiego głodu porzucili dzieci w lesie. Wymyślili, że zrobią tak, bo wtedy im będzie łatwiej przeżyć. Mówiąc delikatnie bardzo nieładne i egoistyczne zachowanie rodziców. Jak pomyśleli, tak zrobili. Gdy dzieci zostały same w lesie, błądziły wśród drzew trzy dni zanim znalazły domek samotnej staruszki. Okazało się, że dom zbudowany jest z chleba, ciastek, pierników i cukru. Dzieci od razu rzuciły się na niego i zaczęły go zjadać. To jeszcze można im wybaczyć bo pewno były głodne.
Bracia Grimm piszą, że wtedy z domu wyszła staruszka, która okazała się wiedźmą i zwabiła dzieci do środka żeby je zjeść.
Wyobraźmy sobie, że nasz dom ktoś zaczyna dewastować, niszczyć. Jak reagujemy? Krzykiem, przekleństwami, pewno w ruch poszłyby ręce czy przedmioty znajdujące się ich zasięgu. A jak reaguje ona? Otóż ta biedna staruszka nie krzyczy, nie bije, nie przegania tylko zaprasza dzieci do środka i daje im jeść. Wzór godny do naśladowania.
Pewno w trakcie rozmowy staruszka dowiedziała się jaki los spotkał Jasia i Małgosię i pozwoliła ich zostać w jej domy. Wszyscy mówią, że ich więziła. A co miała zrobić? Nakarmić i wyrzucić do lasu pełnego niebezpieczeństw? Zlitowała się nad nimi, oddała im kawałek własnego domu, karmiła i to wszystko bez interesownie. Z miłości.
Dalej czytamy, że Małgosia musiała usługiwać staruszce (nazywanej już oficjalnie wiedźmą). No chyba jakaś pomoc, ze strony dziewczynki należała się schorowanej babci. W końcu za dach nad głową i pełen talerz ciepłej strawy dzieci powinny w jakiś sposób się jej odwdzięczyć. Nie ma w tym nic złego, że Małgosia nakrywała do stołu, zmywała, sprzątała. Pewno wykonywała to szybciej i sprawniej niż staruszka.
Jasiu ponoć siedział zamknięty w jakiejś klatce czy stajence, dostawał tłuste, dobre jedzenie żeby szybko utył i można go było zjeść. Musiał wystawiać palec, żeby „wiedźma” mogła sprawdzić czy już dostatecznie utył. Od razu widać tu nieścisłości i pomówienia. Nie mówię, że nie siedział w klatce. Ale skoro w niej przebywał, to widocznie był jakiś powód. Może stwarzał jakieś zagrożenie dla staruszki, Małgosi i co najważniejsze, dla samego siebie! Jakaś choroba psychiczna, nadmierna pobudliwość? Dlatego trzymanie go w klatce było dla dobra staruszki, Małgosi i co należy podkreślić, dla dobra samego Jasia.
Skoro staruszka dawała mu same najlepsze rzeczy, dlaczego mówimy, że chciała go utuczyć i zjeść? Ona po prostu dbała o niego. Nie chciała, żeby mu czegoś brakowało. A palec? Sprawdzała, czy nie schudł, bo martwiła się o niego.
Ktoś zapyta dlaczego Małgosia w takim razie dostawała tylko skorupki po rakach? To też wynikało z troski. Przecież wiadomo, że każda kobieta dba o linię. Staruszka chciała, żeby Małgosia wyrosła na piękną kobietę i nie pozwoliła jej się obżerać już od najmłodszych lat.
Z jaką troską i poświęceniem staruszka pokazywała Małgosi jak wykonywać każdą czynność. Gdy pewnego dnia chciała upiec chleb poprosiła dziewczynkę, żeby zobaczyła czy jest już dostatecznie rozgrzany piec. Wtedy Małgosia ubzdurała sobie że kobieta, ta schorowana kobieta, która przyjęła ich pod swój dach, chce ją upiec w piecu. Małgosia powiedziała, że nie wie jak ma to sprawdzić. I wtedy staruszka ze wspomnianym już poświęceniem pokazała jej jak należy sprawdzić czy piec jest już dostatecznie nagrzany. A na pewno, jako starszej osobie nie poszło jej to łatwo. Ale czego nie robi się dla kochanego dziecka. A to kochane dziecko wepchnęło ją do pieca i zamknęło drzwiczki!
Mamy tu do czynienia z perfidnym morderstwem, bo za takie należy uważać spalenie żywcem starszej osoby. Potem Małgosia wypuszcza brata i… trzymając się za ręce tańczą radonie i cieszą się! Co kryje się w mózgach takich młodych osób i co z nich wyrośnie? Strach pomyśleć!
Ostatnią czynnością jest przeszukanie domu i zrabowanie kosztowności, które nieszczęsna staruszka odkładała pewno przez całe życie.
Gdy dzieci ze zrabowanymi kosztownościami docierają w końcu do domu ojca, okazuje się, że macocha już nie żyje (w tym jednym przypadku autorzy „oddali sprawiedliwość” i uśmiercili złego rodzica). A cała bajka kończy się stwierdzeniem „i odtąd żyli razem w radości”. Razem w radości młodociani przestępcy (mordercy i złodzieje) i wyrodny ojciec.
A staruszka straciła życie, reputację, nie wspominając już o kosztownościach, za swoją miłość do dzieci.

24 marca 2015


Nasz czwarty tomik "Pory Roku W Polskim Haiku"

Wydawnictwo Kontekst

Wydanie pierwsze
Rok wydania 2015
Oprawa miękka
Objętość 106 stron
Format 120 x 200 mm
Kategoria poezja
25 Autorów






"Kandydatki na żonę" w wykonaniu Młodzieżowej Grupy Teatralnej z Giedlarowa

 22 marca 2015 r. Grupa młodzieżowa Teatralna z Giedlarowej przedstawiła inscenizację teatralną „Oj, co to się porobiło” wg tekstu Andrzeja Dembończyka „KANDYDATKI NA ŻONĘ”. Widowisko miało miejsce w sali widowiskowej Gminnego Ośrodka Kultury. Reżyserem widowiska jest Małgorzata Kula . Scenografia – Krzysztof Pęcak. Tomasz Kwieciński - światła, nagłośnienie. Dziękujemy Pani Danucie Danak i Helenie Kosior za przygotowanie kostiumów.

Wystąpili:
Wiktor –Konrad Sarzyński
Zenon – Michał Rup
Zofia – Agata Mach
Róża – Monika Krasoń
Anna – Karolina Kosior
Barbara – Kinga Kula
Celina – Magda Śliwa
Zyta – Ewa Burek
Wojciech – Bartek Klocek
Jakub – Mateusz Wylaź


Kameralny Teatr Małych Form "KaTeMaFor" i ich wersja "Kandydatek na żonę"



23 marca 2015

To jeszcze zdjęcia z "Kandydatek..." Grupa The M.A.S.K. z Bielska Podlaskiego


Trochę skrócona wersja "Kandydatek na żonę" 
wystawiona przez Gimnazjum nr 2 we Wschowie.


21 marca 2015

I po spektaklu. Dni Teatru 2015 Tarnobrzeg. 
Grupa "Szesnasta 37"

19 marca 2015

"Kandydatki na żonę" w Zespole Szkół Gastronomiczn0 - Hotelarskich w Gdańsku


 i

16 marca 2015

Fragmenty spektaklu "Żubry". 
Teatr "U Mazura". 
Miejsce - Kwileckie Centrum Kultury i Edukacji

13 marca 2015

XII Spotkania Teatralne Zwierciadła 2015 - Lublin
Grupa Kawusia z moim scenariuszem "Szarlotka z herbatą" - trzecie miejsce - ocena jury
i pierwsze miejsce - ocena publiczności.
Recenzja str. 6, 11, 12 --> http://issuu.com/zamoyxpress/docs/zwierciadla_2015_1

9 marca 2015

W Praszce (opolskie) szukali aktorki do zagrania w "Kandydatkach..."
 
o g ł o s z e n i e.
Twój Teatr. Teatr Dorosłych z Praszki poszukuje aktorki - amatorki - pani co najmniej pełnoletniej, o wyglądzie przeciętnym lub pięknym - najważniejsze: chętnej do dołączenia do przygotowań do realizacji przedstawienia: "Kandydatki na żonę". Wśród wymagań: zgoda rodziny, możliwość stawiania się na poniedziałkowe próby, godz. 18.-20., poczucie humoru i wewnętrznej radości. Osoby zainteresowane prosimy o kontakt: tel. 34 359 11 04, e mail: biuro@mgokis.praszka.pl, lub bezpośrednio na próbę w poniedziałek o godz. 18. 


 Młodzieżowy Teatr Amatorski, grupa "szesnasta 37"
Tarnobrzeski Dom Kultury
"KANDYDATKI NA ŻONĘ"
scenariusz: Andrzej Dembończyk
reżyseria: Sylwester Łysiak

występują: Anna Wójcik, Joanna Trznadel, Agnieszka Rodzeń, Patrycja Furtak,
Martyna Zając, Alicja Bielat, Agnieszka Witkowska, Stanisław Zych, Rafał Bernyś.
Spektakl w humorystyczny sposób ukazuje współczesne relacje damsko-męskie. Zobaczymy zabiegi rodziny związane z próbami znalezienia żony dla zatwardziałego kawalera. Na scenie pojawią się kandydatki na żonę ze zróżnicowanymi charakterami, które postanowiły uwieść i doprowadzić do ołtarza głównego bohatera.

spektakl: 20 marca 2015 r., godz. 17.00

4 marca 2015

Prawie dokładnie po roku (+ jeden dzień) powracam do Daily Haiga.
Rysunek Renia Olszówka.


słoneczny dzień -
na brzegu rzeki
sukienki

2 marca 2015

"Kandydatki na żonę". Tym razem zagrane przez Uniwersytet Trzeciego Wieku

Tuż przed świętem zakochanych grupa teatralna Ośrodka Kultury w Niemodlinie i Uniwersytetu Trzeciego Wieku zaprezentowała przedstawienie „Kandydatki na żonę”. Jest to zabawna historia starszego kawalera, którego rodzina pragnie wyswatać z wybranymi przez siebie pannami. Perypetie głównego bohatera przeplatane były piosenkami lat dwudziestolecia międzywojennego w wykonaniu sceny muzycznej Ośrodka Kultury.
KANDYDATKI NA ŻONĘ autor Andrzej Dembończyk

26 lutego 2015



nocna burza - 
pojawia się i znika
drzewo za oknem

25 lutego 2015

śnieżny dzień - 
w radiu zapowiadają jutro
śnieżny dzień
po wichurze - 
między stołem a łóżkiem
śnieg

23 lutego 2015

Debiut sceniczny teatru "U Mazura" - Centrum Kultury i Edukacji w Kwilczu
Na pierwszy ogień moje Żubry :) 
Na razie próba

Tak od 2 min i 20 sek.

16 lutego 2015

"Kandydatki na żonę" tym razem w Bielsku 
 Kameralny Teatr Małych Form "KaTeMaFor"

08 lutego 2014 r. o godzinie 15.55 serdecznie zapraszamy na
Benefis Józefa Argasińskiego
do Klubu Nauczyciela, przy ul.Wzgórze 11.
Benefis uświetni przedstawienie Andrzeja Dembończyka pt."Kandydatki na żonę"

--> Link

12 lutego 2015



Krótkie opowiadanie o samotności: „Walentynki”

            Walentynki. Jest ciepło. Jak na te porę roku, nawet bardzo ciepło. Resztki śniegu leżą tylko w zacienionych miejscach topniejąc powoli. Zima szybko się skończyła, choć nie brakuje takich, co twierdzą, że jeszcze sypnie porządnie śniegiem.
            Niosę duży bukiet czerwonych róż. 20 czerwonych róż. To nic że parzysta ilość. Tyle róż ile lat. Ludzie uśmiechają się i oglądają gdy ich mijam. Każdy dzisiaj jest uśmiechnięty i radosny. W końcu to dzień zakochanych. Słyszę za sobą różne wypowiedzi  „Ale piękny bukiet”, „Wow”, „Ten to musi być zakochany”, choć nie brakuje i typu „Tyle pieniędzy na zielsko”.
            Nie odpowiadam nikomu, nie uśmiecham się do nikogo. Idę powoli wdychając zimowo-wiosenne powietrze. Na tle błękitnego nieba fruwa coraz więcej ptaków. Wiosna idzie, nie ma dwóch zdań.
            Skręcam w boczną ulicę i przechodzę przez cmentarną bramę. Tu już nie ma nikogo. Kto przychodzi w Walentynki na cmentarz? Chociaż….
            Idę 40 kroków prosto, skręcam w lewo; trzeci grób w trzecim rzędzie. Jestem. Wkładam róże do wazonu, ledwo się mieszczą. Nie ma wody. No tak, wcześniej o tym nie pomyślałem. Zbieram trochę śniegu i wrzucam do wazonu. Pewno jutro wszystkie róże będą już zmarznięte ale co tam.
            Kucam przed Twoim grobem, opierając plecy o nagrobek, który jest za mną. Wpatruję się na wyryte w granicie litery. W myślach składam je powoli – imię… nazwisko… data urodzenia, śmierci. Jest cicho i spokojnie.
            Minął dokładnie rok od Twojej śmierci. Przez cały czas noszę przy sobie małe pudełko z zaręczynowym pierścionkiem, z błękitnym oczkiem, błękitnym, jak dzisiejsze niebo. Zastanawiałem się wtedy dlaczego nie przychodzisz. Co się stało? Ale dzisiaj już wiem, jeżeli pijany kierowca terenowego BMW wjedzie z prędkością 120 km/h w bok – ten bok od strony kierowcy – małego Polo, to kierowca małego Polo już nigdzie nie pojedzie.
            Nigdy nie wyjmowałem pierścionka z pudełka. Czasami tylko je otwieram, patrzę na niego i zamykam je, Tak jak teraz.
            Zaczyna padać drobny, puszysty śnieg. „Wesołych Walentynek Kochanie”.


26 stycznia 2015



śnieżny dzień - 
liczę renifery
na jej czapce

19 stycznia 2015

Jeszcze o teatrze TALIA 

- „Talia” powstała za sprawą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - mówi Anna Gołębiewska. - Najpierw było przedstawienie na potrzeby finału, a potem postanowiliśmy założyć teatr. W tym roku obchodziliśmy mały jubileusz, bo zorganizowaliśmy już piętnasty finał. W międzyczasie powstała „Talijka” dla młodszych uczniów oraz „Talia - Absolwenci”. W tej chwili tworzymy sporą teatralną rodzinę. Najstarsi absolwenci już pracują, a jeszcze dają się namówić na udział w przedstawieniach.
W tym roku „Talia” wystawiła „Pchłę Szachrajkę”, a „Talia - Absolwenci” - „Kandydatki na żonę”. Tę drugą sztukę napisał Andrzej Dembończyk, współczesny twórca. To humorystyczna opowieść o trudnościach, jakich może dostarczyć poszukiwanie żony. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku spektakl „Pif - paf! Jesteś trup” przyniósł Chrostowskim absolwentom pierwszą nagrodę na 41. Rypińskiej Wiośnie Teatralnej.
- Dzięki obcowaniu z teatrem zachowujemy naturalną wrażliwość i inaczej patrzymy na świat - dodaje Anna Gołębiewska. - Czas spędzony na próbach nigdy nie jest stracony. Warto bawić się w teatr.

Dziennik Toruński

14 stycznia 2015

 "Kandydatki na żonę" na XXIII Finale WOŚP w Chrostkowie


..."Tegorocznemu Finałowi towarzyszyły rytmy reggae.  Program spotkania był bardzo bogaty i różnorodny.  Jako pierwsze wystąpiły przedszkolaki.  Gościliśmy także  2 świetne zespoły: RIDE DA RIDDIM - reprezentujący szkołę tańca  Judyta Witkowska Dance Studio z  Włocławka oraz zespół Mordercy P z Bydgoszczy. Nie mogło zabraknąć również sztuk teatralnych. W tym roku zespół „Talia” zaprezentował „Pchłę Szachrajkę” na podstawie wiersza Jana Brzechwy, a zespół „Talia – Absolwenci” – „Kandydatki na żonę” Andrzeja Dembończyka.  Tradycyjnie uroczystość zakończył chór szkolny. Po programie artystycznym odbył się mecz piłki siatkowej uczniowie kontra rodzice. Zagrały drużyny żeńskie i męskie. W tym roku po raz pierwszy  zawodnicy walczyli o Puchar Przechodni Dyrektora Szkoły, który na cały rok powędrował w ręce zwycięskich drużyn. W czasie tegorocznego Finału zarówno córki jak i synowie pokonali swoich rodziców. Puchary pozostaną więc w szkole do kolejnego Finału WOŚP"...

http://www.zschrostkowo.pl/
Stare haiku znalezione w internecie w rumuńskiej wersji

wschód słońca –
na starej śliwie 
pierwsze liście

răsărit –
în bătrânul prun
primele frunze
 (tł. na rumuński: Eduard Tară)

9 stycznia 2015

Pająki :)





1, 2) Tygrzyk paskowany (samica)
3) Lejkowiec
4) Kwietnik
5) Małe pajączki
6) Pająk z rodziny ukośnikowatych albo ślizgunwatych
7) Nasosznik trząś


8 stycznia 2015

Stare, krótkie i takie sobie.

"OBÓZ PIŁKARSKI"

Ostatnie dni marca. W górach śnieg jeszcze leży na dobre ale w powietrzu daje się już wyczuć wiosnę. Słoneczne dni i ciepły wiatr zapowiadają rychłe jej przyjście.
Grupa siedemnastu chłopców w wieku 14-15 lat pokonywała truchtem wzniesienia. To młodzi piłkarze z małego klubu piłkarskiego. W tym sezonie klub pozyskał nowego sponsora - lokalnego businessmana. Dzięki niemu seniorzy i starsi juniorzy mogli pojechać na obóz przygotowujący ich do nowego sezonu do Czech. Młodzi juniorzy musieli się zadowolić wyjazdem w Polskie góry. Za grupą chłopców biegło, nieco ociężale czterech mężczyzn. Dwóch trenerów, będących zarazem opiekunami grupy, lekarz i masażysta.
Dobiegał końca ich tygodniowy pobyt w górach. Pensjonat w którym spali nie był najbardziej luksusowy, można powiedzieć, że nawet nie na średnim poziomie. Jedzenia też nie można wychwalać, ale jako to mówi trener: "chłopcy pooddychają świeżym powietrzem, pobiegają po pagórkach, w śniegu, zmęczą mięśnie, zahartują się i o to chodzi". Zresztą, dla wielu z nich był to pierwszy wyjazd z ich małej miejscowości.
Prawie dla wszystkich marzenia o piłkarskiej karierze, kończyły się na seniorskiej drużynie z ich małego miasteczka. Wyjątek stanowił Marcin Milski. Ponoć, jak mówi prezes, interesują się nim w Górniku Zabrze. Nawet z racji jego umiejętności, chciano go początkowo wysłać do Czech, razem ze starszymi juniorami. Ale ostatecznie stwierdzono, że pojedzie ze swoją grupą wiekową w polskie góry.
Marcin marzył o grze w polskiej Ekstraklasie, a szczytem marzeń była gra w angielskiej Premiership . Tak jak jego wzór piłkarski Allan Shearer chciał grać w Newcastle United. Wszyscy śmiali się z jego planów gry w Ekstraklasie, nie mówiąc już o grze w lidze angielskiej czy w reprezentacji.
Trening zawsze kończył się krótkim meczem. Za boisko służyła część polany, odśnieżona pierwszego dnia (w ramach treningu). Na szczęście śnieg już więcej nie padał, chłopcy nie musieli więc odśnieżać „boiska”. Z trzech stron polanę otaczał las, a z czwartej krzaki i gęste zarośla, za którymi biegła ścieżka, którą wszyscy wbiegali co dziennie, by trenować na polanie.
Właśnie w te krzaki poleciała piłka kopnięta przez jednego z chłopców.
- Milski! masz najbliżej do piłki – wrzasnął trener – biegnij po nią! Jeszcze nie jesteś gwiazdą w Premiership, nikt ci jej nie przyniesie. Szybko, raz, dwa!
Milski zniknął w krzakach.
- Nie siedź na śniegu – krzyczał trener do jednego z chłopaków – minuty nie możecie stać spokojnie! Jak się komuś nudzi to niech biegnie za Marcinem szukać piłki. Ja wam… - nie dokończył. Od strony krzaków najpierw rozległ się krzyk Marcina, a później jakiś przeraźliwy ryk, który powtórzył się trzy razy. Nikt się nie odezwał, nikt się nie ruszył. Pierwszy „obudził się” drugi trener i zaczął biec w kierunku krzaków. Za nim, po chwili, pędziła co sił w nogach cała reszta.
Pierwsi, którzy przybyli na miejsce, zdążyli zauważyć odbiegającego niedźwiedzia, mruczącego jeszcze i odwracając głowę w ich kierunku. Na śniegu, między krzakami leżał Marcin. Z rozdartej szyi wylewała się krew. Obok leżała piłka. Żył jeszcze. Patrzył na wszystkich przerażonymi oczami. Chyba sam nie wiedział co się stało. Zgon nastąpił po kilku minutach.

W czasie śledztwa, jakiś specjalista stwierdził, że chłopak i niedźwiedź musieli wpaść na siebie (najprawdopodobniej, gdy Marcin podnosił piłkę). Wystraszony niedźwiedź zamachnął łapą tak nieszczęśliwie, że trafił Marcina w szyję. Po czym uciekł do lasu.
Tydzień po tym wydarzeniu przyszedł faks z Górnika Zabrze. Ktoś chciał przyjechać, zobaczyć Marcina na treningu. Chcieli zainwestować w chłopaka. Ale Marcin był już od dwóch dni w grobie. A trener zamiast wspomnianego faksu, trzymał w ręce wezwanie do prokuratury. W końcu to on był opiekunem chłopców.

3 stycznia 2015

Już po raz piąty


21 grudnia 2014

Na stronie NeverEnding Story moja zimowa tanka w tłumaczeniu Chen-ou Liu na chiński

Chinese Translation (Traditional)

在公車站
只有她和我
這個雪夜
在她的兩腿之間
我溫暖了我的雙手

Chinese Translation (Simplified)

在公车站
只有她和我
这个雪夜
在她的两腿之间
我温暖了我的双手 

Polska wersja

tylko ona i ja
na przystanku autobusowym
śnieżny wieczór
ogrzewam dłonie
między jej udami
 
 
Angielska wersja
 
only she and I
at the bus stop
snowy evening
I warm up my hands
between her thighs