29 kwietnia 2012


Wyniki konkursu nr 6 - wiosna
13 osób wzięło udział w konkursie (mniej niż ostatnio) :(
Już tylko do dwóch zmalała ilość osób, które uczestniczyły we wszystkich konkursach :(
Po raz kolejny, osoba która wygrała konkurs, nie wzięła udziału, w kolejnym :( (tylko raz ta zasada została złamana, zazwyczaj laureat potrzebuje jednego albo dwóch konkursów przerwy)
Tym razem nikomu nie udało się wytypować pierwszej piątki. Najbliżej (4 trafienia) zanotowali Krzysztof, Rafał i Robert. (Oczywiści w przypadku osób, które znalazły się w pierwszej piątce, brałem pod uwagę haiku, które zajęło 6 a nawet 7 miejsce, bo na swoje przecież nie mogli głosować).

Po tym nudnym wstępie, WYNIKI :)


1.
w cieple słońca —
rozchylają się pączki
i jej dekolt
Adam Augustin 28 (5+5+5+4+3+3+2+1)

2.
teatr cieni -
zgasło światło w oknie
młodej sąsiadki
Krzysztof Kokot 22 (5+4+3+3+3+3+1)

3.
randka na plaży -
między pocałunkami
sól na ustach
Agnieszka Malinowska 20 (5+5+4+4+2)

4.
sklep z bielizną
on pokazuje dłonią
rozmiar stanika
Adam Augustin 18 (5+4+4+3+2)

5.
majowy wieczór -
recydywista kradnie
kolejne serce
Robert Kania 16 (5+4+3+2+1+1)

6.
noc poślubna
żona pyta
kiedy pójdziemy spać
Artur Lewandowski 15 (5+5+3+2)

7.
preludium -
za przymkniętymi drzwiami
człapie teściowa
Krzysztof Kokot 13 (5+4+2+2)

8.
w autobusie
zakochani
kierowca poprawia lusterko
Agnieszka Malinowska 10 (5+2+1+1+1)

9.
Walentynki —
w skrzynce mailowej więcej
reklam Viagry
Rafał Zabratyński 9 (5+3+1)

10.
brukowany trakt
chłopak wodzi wzrokiem
za jej sutkami
Urszula Wielanowska 8 (4+3+1)

dalej w kolejności alfabetycznej

jej uśmiech
w żonkilach i tulipanach
bukiet od niego
Halina Ewa Olszewska 4

kolejny przystanek
z wiosenną ulewą
dziewczyna w mini
Karol Rosiak 4 (3+1)

krzyżują się spojrzenia
na czerwonych światłach
na zielonych prosisz o telefon
Halina Ewa Olszewska 2

na czerwonym
dziewczyna w porsche
poprawia usta
Karol Rosiak 4

Najpierw oczy
Następnie nieufne dłonie
Szeptały o twym pięknie
Jakub Szwedo 0

Oczy oprowadzają
Zaciekawione pięknem palce
Po westchnieniu ust
Jakub Szwedo 0

podmuch pociągu
smuga zapachu sprzed lat
za nieznajomym
Agnieszka Rychter-Niesobska 6 (4+1+1)

powtarzając
tabliczkę mnożenia
dotyk twoich ust
Magdalena Banaszkiewicz 3

teatralne foyer
kobieta w czerwieni
maluje usta
Agnieszka Rychter-Niesobska 0

topnieją lody
przykłada taflę do ust
mokro na wargach
Zbigniew Milewski 0

w puchowej kurtce
czerwieni dekolt słońce
dwoje na ławce
Zbigniew Milewski 0

wiosenny wietrzyk
wplata blask słońca w jej włosy
gubię wątek
Rafał Zabratyński 5 (2+2+1)

wiosna w pełni —
coraz krócej śpiewasz
pod moim balkonem
Magdalena Banaszkiewicz 8 (4+2+2)

z każdym dniem
wzrok małżonków
coraz lepszy
Robert Kania 0

8 kwietnia 2012

Tu można poczytać haiku polaków po węgiersku, również moje

Andrzej Dembończyk
Lengyelország
haikui
Terebess Gábor fordításai

ősz -
mind több sárga levél
a vázámban

összejöttek -
légy, lepke, szöcske
egy pókhálóban

ősz -
hullatja levelét
a bonszai fája

két pillangó:
egy káposztalepke
és az árnyéka

fehér pázsit
egyre kevesebb
szirom a fán

szerencse-sütik
tavalyi
bölcsességgel

2 kwietnia 2012

chłodny poranek -
pierwsze żółte liście
unoszą się na rzece

29 marca 2012

Konkurs nr 6 - wiosna

Serdecznie zapraszam do udziału wszystkich zainteresowanych.

1. Każdy może przysłać dwa niepublikowane nigdzie (nawet na blogu czy forum) haiku.
Nie musi być forma 5-7-5

2. Temat: Eroiku (haiku o lekkim zabarwieniu erotycznym)
np:
młoda wdowa -
co miesiąc
krótsza spódniczka
- a.d.

nowa sąsiadka -
przestaję naprawiać
dziurę w płocie
- a.d.

Nie mogą to być wiersze jakie są zamieszczane na forum w dziale „Utwory kontrowersyjne”

3. Termin: do 22.04.2012, godz. 12.00

4. Haiku proszę przysłać na adres ad.eddie.ad@gmail.com w temacie wpisując: Eroiku.
Każdy z uczestników konkursu musi głosować. Jeżeli ktoś nie zagłosuje, jego haiku zostaną wykreślone z listy, (o tym jak i do kiedy głosować powiadomię w późniejszym terminie)

5. Nagrody (dla pierwszej trójki): tomiki ufundowane przez Iwonę, z mojej stron, jeżeli ktoś będzie zainteresowany dwujęzyczny przewodnik po... Śląskim ZOO(wiem, że to nie ma nic wspólnego z haiku, ale może kogoś to zainteresuje) i jakieś drobiazgi.

26 marca 2012


Dzisiaj dotarła do mnie gazeta z Serbii "Haiku Novine". 
A tam na stronie 28 moje dwa haika, m.in. to:

wiosna!
pochylona nad rzeką 
stara wierzba


tłumaczenie Sasa Vazic

24 marca 2012

Na stronie Magazynu Cegła można przeczytać moją balladę. 
Albo tutaj, jak kto woli :)

„Driada”
Drzewa szumią w gęstym lesie,
chłopak wiązkę chrustu niesie.
W domu dzieci go czekają,
razem z żoną wyglądają.
Jeszcze wzgórek, jeszcze rzeka,
w domu go już obiad czeka.
Serce bardzo się raduje.
Nagle chłopak krok wstrzymuje.
Jakiś szelest, cień ulotny...
Nagle poczuł się samotny,
gęstym lasem otoczony,
znowu dalej mu do żony.
Nagle lica mu pobladły,
złe przeczucia go dopadły.
„Czyś ty człowiek? Czyś ty zwierze?”
Chłopak swą siekierkę bierze.
To dziewczyna, piękna, młoda.
Co za kształt! co za uroda!
Zwiewna szata ją okrywa,
lecz jej wdzięków nie zakrywa.
Stoi chłopak oniemiały,
jakby rzucił kto nań czary.
Teraz widzi swój błąd srogi.
Ręce, biodra i jej nogi
zielonkawe, „Nie, nie biada!
Pani lasu, tyś jest driada!
W ciemnym lesie chybam zbłądził,
że znam drogę, ja żem sądził.”
Driada nic nie odpowiada,
tylko na łuk strzałę wkłada.
Głos cięciwy, strzała leci...
Nie zobaczy chłopak dzieci.
Ani żony, ani chaty.
Pada martwy między kwiaty.
Drzewa szumią w gęstym lesie.
Chłopak chrustu już nie niesie.

17 marca 2012

Styczniowo-lutowy Sketchbook a w nim moja haiga


Wielki Post
w przydrożnej kaplicy
klęczą prostytutki

24 lutego 2012

W 31 Caribbean Kigo Kukai moje haiku na trzecim miejscu

one month after the funeral
I still hear her footsteps
on the stairs

miesiąc po pogrzebie -
ciągle słyszę jej kroki
na schodach

i jeszcze fińska wersja

 kuukausi hautajaisten jälkeen
kuulen vieläkin hänen askeleet
portaikossa

tł. Juhani Tikkanen

17 lutego 2012

W dzisiejszym Asahi moje stare haiku:

bus stop -
 between our glances
snowflakes

przystanek -
między naszymi spojrzeniami
płatki śniegu

12 lutego 2012

W Daily Haiga z 11 lutego, moja haiga o... warzywach :)


ogród warzywny -
między groszkiem a pomidorami
nasz pierwszy pocałunek

grincojg -
miyndzy groszkiym a tomatami
nasz piyrwszy kusik

5 lutego 2012

Konkurs nr 5 zima
Przed wynikami, kilka informacji [chociaż i tak każdy pewnie przewinie od razu do wyników :)].
Udział wzięło 14 osób [27 haiku], aż 6 osób pierwszy raz; mam nadzieję, że nie ostatni. Jest to najlepszy wynik, jeżeli chodzi o liczbę uczestników, z wszystkich dotychczasowych konkursów. Po raz pierwszy osoba, która wygrała konkurs, nadesłała swoje haiku również na następny konkurs. Mam nadzieję, że Adam zaczął nową świecką tradycję i teraz każdy zwycięzca będzie tak robił.

Jedna osoba zagłosowała dokładnie na te pięć haiku, które zajęły pierwsze pięć miejsc, to Agnieszka Malinowska. Będzie za to dodatkowa nagroda.

Następny konkurs będzie w kwietniu. Szczegóły będą na tym blogu, na forum abc haiku i na mojej stronie na Facebook'u. Więc proszę zaglądać na te strony :) Chyba, że będziecie chcieli dostać informację na prywatne maile. Na razie tego nie robię, żeby nie zaśmiecać skrzynek.
Zapraszam do komentowania, tutaj albo na mój adres :)

A teraz wyniki:

1.
nagły trzepot
z gałęzi na gałąź
śnieżna lawina

Sława Sibiga 33 (5+5+4+4+4+3+3+3+1+1)

2.
cichy szmer deszczu -
w pustej kołysce
żółta kaczuszka
Krzysztof Kokot 25 (5+5+5+4+3+3)

3.
koniec modlitwy -
nad głową młodej wdowy
klucz dzikich gęsi
Urszula Wielanowska 21 (5+5+4+3+2+2)

4.
tomik poezji
spomiędzy kartek sfruwa
niebieskie piórko
Agnieszka Rychter-Niesobska 18 (4+4+4+2+2+2)

5.
długi skok żaby
kaczka z małymi
zmienia kurs
Karol Rosiak 17 (5+3+3+2+1+1+1+1)

6.
mroźny poranek
z drzewa patrzą
nieruchome wrony
Karol Rosiak 13 (4+4+3+1+1)

7.
obok ptaszarni
ich przelotne spojrzenie -
pierwsza jaskółka
Irena Szewczyk 12 (4+3+3+2)

8.
ptaki na niebie
hen! za horyzont
biegną źrenice
Iwona Danuta Startek 10 (5+5)

9.
szczelne okno -
gawron gawronowi
kłania się w pas
Adam Augustin 10 (4+3+3)

10.
brzask
w kruczym gnieździe
wrzaski piskląt
Robert Kania 8 (5+2+1)

dalej w kolejności alfabetycznej


Cisza w ogrodzie -
wróble tańczą na bluszczu
słoneczne rytmy
Grażyna Wrener 2

co za upał!
nawet śnieżnobiałe czaple
brodzą
Sława Sibiga 5

cofka -

mewa goni rybę

po ulicy

Adam Augustin 3 (2+1)


cztery jaskółki
tną niebo pikując w dół
furkot za oknem
Halina Ewa Olszewska 0

doleciał -
rozwijam kartkę
papieru
Łukasz Chwalisz 6 (4+2)

gołąb w słońcu
wrzosowo-turkusowy
błysk ptasiej urody
Halina Ewa Olszewska 5 (4+1)

kuter wpłynął
do portu -
słychać tylko mewy
Łukasz Chwalisz 6 (5+1)

nocne jastrzębie
za oknem baru zgasła
ostatnia lampa
Agnieszka Rychter-Niesobska 5

paruje jezdnia
wypchane z gniazda pisklę
rozkłada skrzydła
Joanna Danuta Bieleń 1

pierwszy śnieg
na progu kurnika
młodzież w ordynku
Iwona Danuta Startek 4 (2+2)

podniebny zgiełk -
ptak kamikadze w atlasie
sęp
Irena Szewczyk 0

słońce w zenicie
marabut czeka
na nalot szarańczy
Robert Kania 0

splamiony błękit
oszołomiona jaskółka
dotyka ziemi
Joanna Danuta Bieleń 0

Sylwetki kaczek
w locie ponad ukrytą
pod lodem Łabą
Grażyna Werner 1

szczebiot sikorek -
o niebo bliżej mi do gwiazd -
anioł w zadumie
Agnieszka Malinowska 0

trzepot twych skrzydeł
niezłomny, nieustanny-
pragnę żyć jak ptak
Agnieszka Malinowska 0

zupełna cisza-

między zimą a wiosną

wizyty gila


Krzysztof Kokot 5 (3+2)


1 lutego 2012

W styczniowym konkursie "Haiku do zdjęcia" na stronie Poeci.com, wygrało moje haiku:

wysiedlona wieś -
na niszczejących grobach
wysoka trawa

do tego zdjęcia

7 stycznia 2012

Konkurs nr 5 - zima

1. Każdy może przysłać dwa niepublikowane nigdzie (nawet na blogu czy forum) haiku. Nie musi być 5-7-5
2. Temat: Ptaki
3. Termin: do 29.01.2012, godz. 12.00
4. Haiku proszę przysłać na adres ad.eddie.ad@gmail.com w temacie wpisując: Ptaki
5. Każdy z uczestników konkursu musi głosować. Jeżeli ktoś nie zagłosuje, jego haiku zostaną wykreślone z listy, (o tyk jak i do kiedy głosować powiadomię każdego uczestnika mailem)
6. Nagrody: tomiki ufundowali Bronisława i Krzysztof, z mojej strony jakieś drobiazgi
7. Jeżeli ktoś ma pytania, to proszę pisać na w/w adres mailowy

31 grudnia 2011

Na stronie Magazynu Materiałów Literackich CEGŁA można poczytać moje
opowiadanie -->Zbieżność nazwisk
jeśli ktoś ma ochotę :))



„Zbieżność nazwisk”

     Robert Marski spojrzał na listę osób, które zdały egzamin z matematyki. Przeczytał całą listę i nie znalazł swojego nazwiska. Był to już trzeci termin, ostatni. Robert był pewien, że zda ten egzamin, przecież rozwiązał wszystkie zadania dobrze. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko wyjaśnić tę sprawę z prowadzącym zajęcia.
     Po jedenastej znajdował się w skromnie urządzonym gabinecie magistra Adama Tyska.
     - O, pan Marski - powitał go wykładowca matmy - zdaje się, że wiem, co pana do mnie sprowadza. Pewno jest pan zdziwiony tym, że pan nie zdał?.
     -  Właśnie, po to przyszedłem. Czy mógłbym zobaczyć swoją pracę?.
     -  Oczywiście, zaraz jej poszukam - wyjął z szafki stos kartek i zaczął je przeglądać - No i co panie Robercie, teraz już pan nie jest taki mądry jak na zajęciach. Student pierwszego roku, któremu wydawało się, że jeśli ma pieniądze i bogatych rodziców to wszystko mu wolno. Docinał mi pan prawie na każdym wykładzie, ośmieszał przed studentami. O jest, znalazłem pan pracę.
     Robert spojrzał na kartkę papieru, którą mu pokazał wykładowca
     -  To nie jest moja praca.
     -  Słucham?
     -  To nie moja praca.
     -  Jak to nie pana?. Nazwisko pana, charakter pisma też pana.
     Robert wpatrywał się w kartkę. Powoli zaczynał rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.
     -  Podrobił pan moją pracę, zemścił się na mnie. Zniszczył pan moją pracę i napisał nową moim charakterem pisma i ze źle rozwianymi zadaniami. Nigdy mnie pan nie lubił. Pan, z białymi koszulami, krawatami, garniturami i aktówkami nie lubi pan chłopaka z długimi włosami, kolczykiem w nosie i ubraniem, które się panu niepodoba, a na dodatek ciągle panu docinałem. Sprytnie pan to wymyślił. Przesadził mnie pan do pierwszej ławki, żeby nikt nie mógł zobaczyć mojej kartki i teraz powiedzieć, że ta kartka, która leży tu przede mną to nie ta sama, na której pisałem egzamin. A gdybym to komuś powiedział, to nikt by mi nie uwierzył. Student, który nie zdał egzaminu teraz próbuje zwalić winę na wykładowcę. Sprytnie pan to wymyślił, jestem bez szans.    
     Magister Tyska stał i uśmiechał się.
     -  Tak przyznaję, że podrobiłem twoją pracę i nikt ni tego nie udowodni. Nikt również nie uwierzy w twoją wersję, dlatego mówię ci to teraz otwarcie. Ale jedna rzecz mnie zastanawia. Czy ty jesteś rzeczywiście taki głupi, czy tylko udajesz i myślisz, że ja jestem głupi?. Czy myślisz, że zrobiłbym to wszystko tylko, dlatego, że głupio ni dogadujesz?. To mi nie przeszkadza. Zrobiłem to po twoim ostatnim wybryku. Wiesz, o co mi chodzi, to było wielkie świństwo Robert.
     Robert nie wiedział, co powiedzieć, co o tym wszystkim myśleć. Nie wiedział, o co chodzi nauczycielowi    
     -  Udajesz, że nie wiesz, o co chodzi - rzekł magister Tyska - więc ci powiem. Czasami nawet tacy ludzie jak ja, którzy mają poukładane życie rodzinne i zawodowe, robią coś głupiego. Tak jak ja tamtego wieczoru. Siedziałem tu i sprawdzałem prace egzaminacyjne, dużo prac. Gdy skończyłem, dochodziła osiemnasta. Żona z córką były u koleżanki, więc postanowiłem wpaść przed powrotem do domu do knajpki na piwo. Wypiłem jedno i miałem już iść, gdy przyszedł mój znajomy, którego nie widziałem od dwóch lat. Kiedyś był moim sąsiadem, ale wyprowadził się i słuch o nim zaginął. I nagle, któregoś wieczoru zjawia się w tej samej knajpce, co ja - magister przerwała na chwilę. Po czym mówił dalej - Był przejazdem. Miał godzinę czasu do pociągu i wpadł, żeby się czegoś napić. Powiedział, że był u mnie w domu, ale nikogo nie było. Nie mogłem uwierzyć w ten zbieg okoliczności, w końcu bardzo rzadko bywam w takich miejscach. Rozumiesz, że musiałem zostać. Zaczęliśmy wspominać stare czasy, wypiliśmy dwa, trzy piwa, dwa drinki. Byliśmy tak pochłonięci rozmową, że gdy on spojrzał na zegarek, dawno już minęła godzina i jego pociąg już odjechał. Zaproponowałem mu, żeby przespał się u mnie w domu. Zgodził się. Spojrzałem na zegarek. Była dwudziesta. Powiedziałem mu, że żona z córką już pewno wróciła, więc będę miał wytłumaczenie, dlaczego wracam tak późno i nie całkiem trzeźwy. W końcu nie codziennie spotyka się kumpla sprzed lat. Postanowiliśmy jeszcze szybko wypić po piwku i pójść do domu. I to było wtedy. Przysiadły się do nas dwie dziewczyny. Zaczęliśmy z nimi gadać. Obaj byliśmy już pijani i nie zorientowaliśmy się, że to prostytutki. Zauważyliśmy to dopiero po chwili, gdzieś po piętnastu minutach, odprawiliśmy je i poszliśmy do domu. Ale to wystarczyło, te piętnaście minut. Byłeś tam, w tej samej knajpce. Podszedłeś do telefonu i zadzwoniłeś do dziekana. Przedstawiłeś się i zacząłeś z nim mówić. Nie wiem, co mu powiedziałeś, ale dziekan, który mieszka niedaleko, zjawił się tam w ciągu pięciu minut. Gdy nazajutrz przyszedłem na uczelnię, dziekan wezwał mnie do swojego gabinetu i powiedział, co widział. Pijany wykładowca w towarzystwie prostytutek. Powiedział, że mnie zwalnia. Jako, że zostały jeszcze dwa tygodnie do końca sesji, pozwala mi dokończyć egzaminy, ale tylko dlatego, żeby studenci przed końcem sesji nie mieli nowego egzaminatora, bo wynikłoby z tego wiele zamieszania. Jeszcze nic nie mówiłem żonie, ale jak stracę pracę to będę musiał jej o tym powiedzieć. Zrujnowałeś mi życie Robercie.
     -  Czy pan myśli, że zrobiłem coś takiego?, że zrobiłbym komuś takie świństwo - Robert był zdziwiony - to nie ja!
     -  Wiem, że to ty. Miałeś pecha. Gdy dzwoniłeś, niedaleko telefonu stał jeden z moich studentów i słyszał jak się przedstawiałeś i rozmawiałeś z dziekanem. Potem widział dziekana w tej knajpce jak patrzy na mnie. Wiem, że mnie stąd wyrzucą, ale radem ze mną ciebie też. Wprawdzie został ci jeszcze egzamin komisyjny, ale jego też nie zdasz - mówiąc to, wskazał na białą kopertę z napisem pytania do egzaminu komisyjnego, leżą na biurku - widzisz, przygotowałem już pytania, są bardzo trudne, nie zdasz tego egzaminu.      
     -  Pan jest chory!, to nie ja. Po co miałbym to robić    
     -  Wynoś się z mojego gabinetu     
     Robert wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. „On to sobie wymyślił” - mówił do siebie półgłosem – „on to wymyślił. Ten dupek wymyślił taką historię. A może rzeczywiście tak było i ktoś na niego doniósł, a głupi belfer nie wie kto i mści się na mnie. Ale ja mu jeszcze pokażę, wyleci stąd z hukiem, tak z hukiem”.     
     Robert kupił dynamit z zapalnikiem czasowym (zdumiewające jak łatwo można kupić takie rzeczy). Wiedział, że w piątki w domu nie będzie nikogo gdyż magister wraz z żoną i córką zawsze w piątek wyjeżdżali na weekend do jego lub jej rodziców, a dzisiaj jest właśnie piątek. W mieszkaniu nie paliło się żadne światło. Otworzył zamek zwykłym zakrzywionym drutem. Pamiętał jak uczył się tego kilka lat temu na koloniach, wtedy to była zabawa, a teraz to się przydało.  Wszedł do środka. Zaświecił latarką i poszedł do salonu. 
     Na środku salonu stał stół. Robert położył pod nim dynamit. Nastawił zegar na trzydzieści minut. Włączył również swój stoper. „Trzydzieści minut, gdy magister będzie się bawił u mamusi, jego domek będzie fruwał w powietrzu”. 
     Robert włóczył się po mieście, nie wiedział co począć. Zastanawiał się czy dobrze zrobił. Ale było już za późno, żeby cię wycofać. Przecież nikomu nie stanie się krzywda. Spojrzał na zegarek. Zostały 23 minuty.
     Wszedł do kawiarni i zamówił piwo. Wypił je i wyszedł.
     Zostało jeszcze dziesięć minut. 
     Zaczął chodzić po ulicy i oglądać wystrój okien wystawowych. Zatrzymał się na chwilę na moście i patrzył na rzekę. 
     Zostało pięć minut.
     Postanowił pójść do McDonalda. Stał w kolejce; nie wiedział co zamówić, choć był  już obsługiwany facet przed nim.
     Jeszcze dwie minuty. 
     Spojrzał na faceta stojącego przed nim. Zbladł. Zrobiło mu się słabo. To był mgr Tyska. Facet odwrócił się.
     -  O, Robert, dobrze że cię widzę. 
     -  Dzień dobry, co Pan tu robi?  
     -  Ja? Kupuję   ież miał Pan być z rodziną u rodziców.
     -  A ty skąd to wiesz?
     -  Wszyscy to wiedzą. Przecież sam Pan powiedział, że w piątki nigdy nie ma Pan dla nas czasu, bo wyjeżdża Pan do rodziców.
     -  Racja, dziś też miałem być u rodziców, ale po drodze moja córka źle się poczuła, zaczęła wymiotować i zawróciliśmy. 
     -  Gdzie oni teraz są? - powiedział szybko Robert.
     -  Kto?
     -  Pańska żona i córka.
     -  W domu. Pewno śpią. A czemu pytasz. 
     Robert nic nie odpowiedział stał jak zahipnotyzowany.
     Jeszcze minuta i pięć sekund.
     -  Wiesz, dobrze że cię widzę. To jednak nie ty doniosłe na mnie do dziekana. To była pomyłka, przepraszam. Okazało się, że na czwartym roku, na innym wydziale jest student, który nazywa się tak samo jak ty. Uczyłem go sześć lat temu i oblałem do na drugim roku. Przeniósł się na inny dział i tam zaczął od początku, od pierwszego roku. Teraz jest na czwartym i przypomniał sobie o mnie gdy mnie wtedy zobaczył. Nie zmienia to faktu, że wyrzucają  mnie z uczelni, bo rzeczywiście tam byłem tego wieczoru, ale to nie ty na mnie doniosłeś, cóż mogę powiedzieć, przykro mi, przepraszam. Oczywiście zdałeś egzamin. Wpadnij jutro do mojego gabinetu, wynagrodzę ci to jakoś. No, muszę lecieć, żona i dziecko czekają.
     -  Wyszedł.
     Robert stał, nie umiał określić tego co czuje.
     Zostało dziesięć sekund.  
     -  Słucham, co dla ciebie? - rozległ się miły głos sprzedawczyni. Robert słyszał go jednak niewyraźnie i jakby przez mgłę, bardzo daleko.
     -  Co dla mnie?, co dla mnie? - wymówił cicho. Spojrzał na zegarek.    
  Dwie sekundy

28 grudnia 2011

WHA Haiga, grudzień 2011 moja jesienna haiga



jesień -
żółte i pomarańczowe liście
na jej sukience

podzim -
żółte i pomarańczowe liście
na jeji kiecce

26 grudnia 2011

Nie ubrane są choinki,
bo zniknęły gdzieś śnieżynki.
W stajni nie ma renifera,
wszędzie brudno jak cholera.
Nawalone małe skrzaty,
prawie nie rozwalą chaty.
Krasnal zajął się aniołem,
leżą razem gdzieś pod stołem.
A Ty Święty Mikołaju,
chyba jesteś dziś na haju.
Nie dostanie nikt prezentów,
wszystkim Wam wesołych świętów!

(tworzenie nowych wyrazów nie jest sprzeczne z ustawą o języku polskim ani z Konstytucją)

17 grudnia 2011

leśna polana -
coraz więcej kwiatów
na płótnie malarza

1 grudnia 2011

Coś innego niż haiku :) Miesięcznik Libertas grudzień 2011

KAMIEŃ ŚLĄSKI
Pod dębami czerwonymi
choć jeszcze zielonymi
usiadłem
Kaczki żebraczki podpłynęły bliżej
na chleb czekają
Wiewiórka kolekcjonerka spogląda wesoło
i znika
Święty Jacek patrzy z góry
i nadziwić się nie może
że tu się urodził

Święty Jacku nie dziw się
tu jest wszystko czego chcę
i jezioro i drzewa
i nagła sierpniowa ulewa
i kwiaty co lepiej wyglądają niż pachną
a Ty w za małej kaplicy
zdziwiony uśmiechnięty
śląski święty


**********

pośród szumu samochodów
brodząc w śmieciach
podążają
na romantyczną randkę w supermarkecie

by w światłach lamp
wśród kolorowych półek
uśmiechać się
do promocji do darmowych próbek

i z kolorową gazetką w ręce
przytuleni do wózka z zakupami
szepcą
w którym markecie się jutro spotkamy?

29 listopada 2011

Krótkie podsumowanie konkursów.
Udział w nich wzięło 17 osób (9 pań i 8 panów). W pierwszym konkursie - 11 osób, w drugim - 10, w trzecim -9, a w czwartym - 7. Tylko trzy osoby (Iwona, Adam i Krzysztof) brały udział we wszystkich konkursach.
Ciekawe jest to, że osoba, która wygrała konkurs, nie brała udziału w następnym. Dlaczego?

Jak widać tendencja jest spadkowa. Czy jest zatem sens organizowania kolejnych konkursów? Po komentarzach Agnieszki czy Adama, aż się chce je dalej prowadzić. Może termin czwartego konkursu nie był najlepszy (PIHC). Może?

Pozwoliłem sobie podsumować wszystkie konkursy, przyznając za pierwsze miejsce 10 pkt. za drugie - 9 pkt itd. Wygrała Iwona (dla niej dodatkowa nagroda) przed Ireną i Adamem.

Czekam na Wasze opinie, komentarze i krytykę. I odpowiedź na pytanie co dalej?

26 listopada 2011

Wyniki konkursu nr 4:

1.
chodnik po deszczu -
dziewczyna przeskakuje
przez chmury
Adam Augustin 22 (5+5+5+4+2+1)

2.
błysk i grzmot
na skulonych plecach
mokre warkocze
Iwona Startek 20 (5+5+4+4+2)

3.
jesienny podmuch
w brzozowej alei
złoty deszcz
Iwona Startek 13 (5+3+3+2)

4.
wilgotne perły
lśnią na pajęczynie -
krople deszczu
Irena Szewczyk 11 (5+4+1+1)

5.
słońce w deszczu
wyglądam tęczy
spod parasola
Halina Olszewska 10 (4+3+3)

dalej w kolejności alfabetycznej
chmura za chmurą -
w twoich oczach odbita
deszczowa jesień
Marek Kozubek 0


cichy szmer deszczu -
w dziecięcym łóżeczku
pluszowy miś
Krzysztof Kokot 3

jesienna słota
utopiła babie lato
szukam kaloszy
Halina Olszewska 4 (3+1)

już wszystkich świętych
samotna chryzantema
moknie na deszczu
Zuzanna Orzeł 1

naga tancerka -
marmurowa rzeźba
mokra od deszczu
Krzysztof Kokot 5 (2+2+1)

roznamiętnił mnie
ten deszcz za ciemnym oknem
przyspieszony puls
Zuzanna Orzeł 0

słońce po deszczu -
para młodych rzuca się
śnieguliczkami
Adam Augustin 1
szlak górski w dżdżu
odkryta dziura
w podeszwie
Marek Kozubek 9 (4+3+2)
zdumiony
spoglądasz w niebo -
kropla na policzku
Irena Szewczyk 6 (4+2)


Podsumowanie wszystkich czterech konkursów nieco później


I jeszcze o nagrodach
Tomiki ufundowali Bronisława Sibiga i Krzysztof Kokot,
z mojej strony ręcznie robiony aniołek do powieszenia i kartki świąteczne

30 października 2011

wieczorny spacer -
puszczona kaczka
trafia w księżyc

23 października 2011

Konkurs nr 4 - jesień
(to już ostatnia pora roku i być może ostatni konkurs)


1. Każdy może przysłać dwa niepublikowane nigdzie (nawet na blogu czy forum) haiku.
2. Termin: 13.11.2011 godz. 12.00
3. Temat: deszcz (nie trzeba używać słowa deszcz, haiku ma się kojarzyć z deszczem)
4. Haiku przesyłamy na adres: ad.eddie.ad@gmail.com w temacie proszę wpisać słowo deszcz.
5. Nagrody: Krzysztof ufundował dwa swoje tomiki, z mojej strony coś na choinkę - ozdoby do przywieszenia, ręcznie malowane albo wyszywane (nie ja robiłem)